Łapki
Logo Psie Sztuczki
Strona Główna Warto Wiedzieć Sztuczki Sporty Psy Zdjęcia Rasy Forum Linki Profil

Lekarz Weterynarii - przyjaciel Twojego psa

Dodane: 13-06-10 18:53
Odsłon: 6652

wywiad_weterynarz1 O roli weterynarza w życiu każdego psa i jego właściciela rozmawiam z lekarzem weterynarii Gabrielą Kapałą, która wspiera czworonogi na terenie Trójmiasta.

Kim dla psa i jego właściciela powinien być lekarz weterynarii?
Dla psa lekarz powinien być przede wszystkim „dobrym kumplem”, do którego przychodzi w odwiedziny, żeby otrzymać obowiązkową porcję pieszczot i, jeśli zdrowie na to pozwala, smakołyków. Przy okazji natomiast przeprowadzone jest badanie, stawiana diagnoza i rozpoczynane jest leczenie. Dla właściciela - odwrotnie. Lekarz weterynarii powinien być autorytetem, pewnym swojej wiedzy - nie tylko medycznej, ale i z dziedziny żywienia, behawioryzmu czy przepisów prawnych związanych ze zwierzętami (np. wyjazdy za granicę), umiejącym jasno i rzetelnie wyjaśnić problem, podjąć skuteczne leczenie czy po prostu udzielić porady. Lekarz jednocześnie musi być dobrym słuchaczem, otwartym na wszelkie sugestie, analizującym je pod kątem medycznym. Aby w relacji właściciel - weterynarz „zaiskrzyło” potrzeba rozmowy, a nie monologu…i koniecznie uśmiechu. Przy okazji przyjazne nastawienie do psa zawsze podbudowuje relację z człowiekiem.

Czy posiadanie stałego „lekarza rodzinnego” w przypadku psów ma znaczenie? Jakie?
Tak. Znając psa od szczenięcia mamy większą wiedzę na temat jego zdrowia, monitorujemy je przez długi czas, obserwujemy zmiany zachodzące w organizmie, czasem wiemy czego się spodziewać. Przede wszystkim jednak pies i właściciel nas znają, nie jesteśmy obcy, ufają nam.
Przykład: w wieku 5 miesięcy pies przychodzi do lekarza z biegunką… wydawałoby się problem banalny, ale nie w tym przypadku, bowiem dolegliwość nie ustępuje, potrzeba szczegółowych badań i żmudnej diagnostyki, w toku której stwierdzamy chorobę trzustki powodującą przewlekłą biegunkę. Podejmujemy leczenie, ustalamy dietę, pies czuje się lepiej. Po kilku miesiącach właściciele przestają podawać leki bez konsultacji z lekarzem, po kolejnych kilku problem powraca. Nie łączą tego z chorobą stwierdzoną jakiś czas temu. Ale, że są akurat u ciotki na wsi - idą do innego lekarza, który znów zaczyna leczyć biegunkę… i znów bez efektu. Stracimy kolejne tygodnie na stawianie diagnozy od nowa. Trafiając do tego samego lekarza, rozwikłalibyśmy zagadkę w ciągu jednej wizyty.

Czym kierować się przy wyborze lekarza dla swojego psa?
Przede wszystkim powinniśmy uzyskiwać odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Lekarz cierpliwie powinien wszystko wytłumaczyć, dostosowując sposób wypowiedzi indywidualnie do każdego klienta (np. inaczej wygląda rozmowa z chirurgiem ludzkim a inaczej ze sprzedawcą samochodów). Lekarz musi być oczywiście kompetentny, a jeśli nie jest np. specjalistą chirurgiem- mieć możliwość umówienia konsultacji z takowym. Powinno odpowiadać nam podejście do zwierzęcia, entuzjazm, sympatia i troska. Istotna jest także „dostępność” - czy możemy dzwonić w święta lub nocą w razie nagłej sytuacji, czy możliwe są wizyty domowe w razie braku transportu do lecznicy?
W dzisiejszych czasach często przy wyborze lekarza kierujemy się opiniami innych osób, czy to znajomych, czy też anonimowych np. na forach internetowych. Odradzam takie kryterium. To co jednemu nie odpowiada, sprawi, że drugi będzie zachwycony. Gwarantuję, że w każdej lecznicy są klienci bardzo zadowoleni i ci, którzy więcej tam nie wrócą. To nam musi odpowiadać lekarz naszego psa, a nie naszej sąsiadce czy przysłowiowemu panu Kowalskiemu.

Czy przy wyborze lecznicy kierować się cennikiem?
I tak, i nie. Oczywistym jest, że człowiek liczy się z pieniędzmi i szuka tego, u którego ceny są niższe. Nie ma jednak reguły. Nie zawsze wyższa cena oznacza lepszą jakość usług, ale i odwrotnie. Często pomimo, że ceny podejrzanie niskie - jakość usług pozostaje bardzo wysoką. Bywa także, że pomimo wysokiego rachunku wychodzimy z gabinetu nie do końca zadowoleni.

Jak powinien zachowywać się lekarz weterynarii w stosunku do psa i jego właściciela? Jak powinna przebiegać wizyta?
Na to pytanie również nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Są klienci, którzy oczekują rozmowy krótkiej, zwartej i na temat, najlepiej żeby nie trwała dłużej niż 5 minut. Są i tacy, którzy potrzebują długiej, spokojnej rozmowy przeplatanej pieszczotami ich czworonożnego podopiecznego. Tak naprawdę długość wizyty jest również uzależniona od ilości i czasu badań koniecznych do przeprowadzenia. Na pewno nie może wizycie towarzyszyć agresja. Czasem lekarz musi podnieść głos, czy uspokoić zwierzę farmakologicznie, jeśli jest wyjątkowo nadpobudliwe lub wymaga tego badanie, ale nie dopuszczalne jest bicie czy wrzaski. Wizyta nie może być chaotyczna, najlepiej gdy lekarz zastosuje sposób „po nitce do kłębka” i poukłada klientowi wiedzę na temat schorzenia pupila. Schemat książkowy to: przeprowadzić wywiad, badanie kliniczne, postawić diagnozę i podać leki, ale oczywistym jest, że w praktyce wszystkie te elementy płynnie się ze sobą przeplatają.

Jak przygotować psa do wizyty?
Idąc do gabinetu weterynaryjnego nie nastawiajmy się na to w żaden sposób, idźmy po prostu jak na spacer. Pies w niewyobrażalny dla nas sposób potrafi wyczuwać emocje i jeśli wyczuje, że „coś się święci”, będzie niespokojny i nerwowy, a przecież tego nie chcemy. Nie dajmy mu odczuć, że dzieje się coś nadzwyczajnego. Jeśli uczymy psa, że w lecznicy jest miło i przyjemnie, weźmy ze sobą zabawkę czy smakołyk, psu będzie się dobrze kojarzyła taka wizyta. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że czasem (o czym na pewno poinformuje Was wcześniej lekarz) psa trzeba przygotować do konkretnego badania, np. przegłodzić przed sedacją, czy nie pozwolić opróżnić pęcherza moczowego tuż przed badaniem ultrasonograficznym.

Jak zwierzęta zachowują się u lekarza weterynarii?
Prawidłowo przyzwyczajane od szczenięcia - zupełnie normalnie, jakby przychodziły w odwiedziny do znajomego. Sztandarowym przykładem jest tu jeden z moich pacjentów - owczarek niemiecki, który przychodzi do mnie od 6go tygodnia życia, od początku były kłopoty, nie mogłam zajrzeć mu do jamy ustnej, przy zastrzyku absolutna histeria i gonitwa po całym gabinecie przyjęć. Długie rozmowy z właścicielami, jak korygować takie zachowania, jak pracować z psem w domu, w końcu zaowocowały. Państwo przychodzili do gabinetu podczas spacerów po prostu na głaskanie i smakołyki. Kosztowało nas to rok pracy, ale w tej chwili pies siedzi cierpliwie przy zastrzykach i mogę zajrzeć mu wszędzie gdzie chcę! I tu wracamy do pytania nr 2, właściciele przeprowadzili się i poszli do innej lecznicy. Inny lekarz już nie potrafił podejść do psa, i nie chciał nad tym popracować. Jeżdżą nadal do mnie ;) Ale wracając do tematu głównego - są i takie psy, które mimo wszystko trzęsą się jak osika całą wizytę, próbują kłapnąć zębami, chowają się pod krzesła, wyrywają przy zastrzykach. Myślę, że wynika to z jakichś wcześniejszych doświadczeń, których nie chcą roztrząsać właściciele. Zdarzają się i takie psy, które niestety trzeba wyprosić, gdyż właściciel kompletnie nie panuje nad zwierzęciem, nie chce go przytrzymać, a pies jest agresywny. Ale to na szczęście rzadkość.

A jak powinni zachowywać się właściciele?
Powinni w pełni móc zapanować nad swoim pupilem. I postępować w wyżej opisany sposób tak, by nie dać odczuć psu, że dzieje się coś nadzwyczajnego. Jednocześnie powinni mieć świadomość, że idąc do lekarza idą do osoby wykwalifikowanej, znającej się na swoim fachu, mającej na celu pomóc zwierzęciu, ale i poprzez to zarobić na życie. Oczywiście wszelkie sugestie zawsze zostaną wysłuchane, ale stawianie diagnozy i zalecenia należą do lekarza i należy temu zaufać.
Właściciele! Nie denerwujcie się, jeśli trzeba poczekać pół godziny w poczekalni. Obserwujcie swojego psa przed wizytą i każdy drobiazg opiszcie lekarzowi. To naprawdę nam pomaga!

Co jest najtrudniejsze w pracy lekarza weterynarii? Brak współpracy ze strony właściciela oraz brak wyrozumiałości z jego strony do tego stopnia, że czasem (a nawet często) nie da się pomóc psu w ciągu jednej wizyty, że potrzebne są badania dodatkowe. No i pretensje o ceny… cenniki z reguły są ogólnodostępne w poczekalniach, jeśli nie, lekarz udzieli takich informacji nawet telefonicznie. Jeśli ceny nie spełniają naszych oczekiwań, pójdźmy tam, gdzie taniej, a nie awanturujmy się przy przedstawieniu rachunku.

„Mój lekarz weterynarii popełnił błąd…” i co dalej?
Trudny temat, ale któż z nas nie popełnia błędów? Lekarze weterynarii są tylko ludźmi. Oczywiście popełniając błąd, należy ponieść tego konsekwencje, a ich rozmiar oczywiście zależy od skutków popełnionych błędów. Sugerowałabym jednak rozwiązywanie takich konfliktów na spokojnie, z opanowaniem emocji. Spokojna rozmowa często daje lepszy efekt niż wykrzyczane na forum słowa.

Dziękuję za rozmowę.

lek. wet. Gabriela Kapała
tel.: +48 509 84 84 68

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

© 2009 www.psiesztuczki.pl | O nas i kontakt | Tricky Dogs